Jedne z największych targów sprzętu dla osób niepełnosprawnych w całym Zjednoczonym Królestwie.
Przymierzamy się do środków lokomocji. Oczywiście o zakupach nie ma mowy, ale zawsze ciekawe jest wiedzieć, co współczesna technologia oferuje niepełnosprawnym dzieciaczkom.
czwartek, 20 października 2011
niedziela, 23 stycznia 2011
Bałwan w Taszkencie
Śnieg w Taszkencie pojawił się nagle. Przez pół roku nie spadła tu ani kropla deszczu. Tym większe więc zdziwienie nas ogarnęło, kiedy pewnego niedzielnego poranka budzimy się pośród bieli...
Lia zdziwiona – jest to pierwszy śnieg, jaki widzi. Za to Asia szaleje z radości!
Hurra!
Lia zdziwiona – jest to pierwszy śnieg, jaki widzi. Za to Asia szaleje z radości!
Hurra!
niedziela, 11 października 2009
Winobranie w Dolinie Pankisi
Do Doliny Pankisi jeździło się często.
Kilka wiosek pośród masywu Kaukazu Północnego, połączone z pozostałą częścią Gruzji jedną szosą. Osiedliło się tam kilkadziesiąt rodzin czeczeńskich, w większości uchodźców z czasów drugiej wojny czeczeńskiej. Czeczenia leży ot, zaraz za górami. Dwa dni drogi przez łańcuch Kaukazu Północnego – dzień konno, a kiedy koń już nie pójdzie, drugi dzień pieszo – i zaczyna się Dagestan, a zaraz dalej Czeczenia. Tak samo przez góry jedzie się z Czeczenii do Gruzji – najbliżej będzie właśnie do Doliny Pankisi, zresztą tradycyjnie muzułmańskiej, w odróżnieniu od prawosławnej większości kraju.
To znaczy dawniej tak się podróżowało, teraz linii granicznej strzegą oddziały rosyjskie.
Uchodźcy oczywiście nie są obywatelami Gruzji, a co za tym idzie, nie przysługuje im praktycznie nic – ani opieka medyczna, ani szkoła dla dzieci. Dzieci czeczeńskich zresztą jest dużo, blisko 150.
Biuro UNHCR (Wysokiego Komisarza ONZ do Spraw Uchodźców) od lat stara się pomóc tym rodzinom. Finansuje rosyjskojęzyczne klasy dla dzieci czeczeńskich, utworzyło równoległy system opieki medycznej, otworzyło ośrodek wiejski, uruchomiło zajęcia artystyczne, sportowe, kursy zawodowe dla młodzieży. Są granty na rozwój drobnej przedsiębiorczości: zwykle kilkaset dolarów, czasem trochę więcej, wystarczy tutaj na otwarcie sklepiku czy warsztatu zapewniającego utrzymanie rodzinie.
Jako wolontariusz UNHCR odpowiedzialny za te projekty znałem tych wszystkich ludków – i zawsze byłem pełen podziwu dla ich energii i zapału. Niektóre z tych mini-przedsiębiorstw bowiem rozwijają się naprawdę fantastycznie. Taki Anzor na przykład uruchomił znakomicie prosperujący warsztat stolarski, a później też produkujący okna z PCV, zatrudniając czterech innych uchodźców. Ramzan z kolei wyspecjalizował się w pszczelarstwie – zajęciu bardzo dochodowym w Gruzji, gdzie czysty miód górski ceniony jest jako lekarstwo.
Kilka wiosek pośród masywu Kaukazu Północnego, połączone z pozostałą częścią Gruzji jedną szosą. Osiedliło się tam kilkadziesiąt rodzin czeczeńskich, w większości uchodźców z czasów drugiej wojny czeczeńskiej. Czeczenia leży ot, zaraz za górami. Dwa dni drogi przez łańcuch Kaukazu Północnego – dzień konno, a kiedy koń już nie pójdzie, drugi dzień pieszo – i zaczyna się Dagestan, a zaraz dalej Czeczenia. Tak samo przez góry jedzie się z Czeczenii do Gruzji – najbliżej będzie właśnie do Doliny Pankisi, zresztą tradycyjnie muzułmańskiej, w odróżnieniu od prawosławnej większości kraju.
To znaczy dawniej tak się podróżowało, teraz linii granicznej strzegą oddziały rosyjskie.
Uchodźcy oczywiście nie są obywatelami Gruzji, a co za tym idzie, nie przysługuje im praktycznie nic – ani opieka medyczna, ani szkoła dla dzieci. Dzieci czeczeńskich zresztą jest dużo, blisko 150.
Biuro UNHCR (Wysokiego Komisarza ONZ do Spraw Uchodźców) od lat stara się pomóc tym rodzinom. Finansuje rosyjskojęzyczne klasy dla dzieci czeczeńskich, utworzyło równoległy system opieki medycznej, otworzyło ośrodek wiejski, uruchomiło zajęcia artystyczne, sportowe, kursy zawodowe dla młodzieży. Są granty na rozwój drobnej przedsiębiorczości: zwykle kilkaset dolarów, czasem trochę więcej, wystarczy tutaj na otwarcie sklepiku czy warsztatu zapewniającego utrzymanie rodzinie.
Jako wolontariusz UNHCR odpowiedzialny za te projekty znałem tych wszystkich ludków – i zawsze byłem pełen podziwu dla ich energii i zapału. Niektóre z tych mini-przedsiębiorstw bowiem rozwijają się naprawdę fantastycznie. Taki Anzor na przykład uruchomił znakomicie prosperujący warsztat stolarski, a później też produkujący okna z PCV, zatrudniając czterech innych uchodźców. Ramzan z kolei wyspecjalizował się w pszczelarstwie – zajęciu bardzo dochodowym w Gruzji, gdzie czysty miód górski ceniony jest jako lekarstwo.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
