czwartek, 28 lutego 2013

Choroba rzadka

To już nasz trzeci Dzień Chorób Rzadkich od diagnozy. Aż dziwne, jak szybko się przyzwyczaiło, że Lia choruje na SMA. Bo oprócz Lii jest jeszcze Zosia, Maja, Amelia, Sebastianek, Wojtuś, Patryk, Szymon… aż strach zacząć liczyć.

Jak rzadki jest więc rdzeniowy zanik mięśni? Broszurki różnych fundacji podają zgodnie: jedno na 6–10 tysięcy urodzeń. Sześć tysięcy, bo tak wychodziło z badań częstotliwości nosicielstwa (jedna na 38 osób). Dziesięć tysięcy, bo tak wyszło kiedyś z liczenia pacjentów z SMA.

czwartek, 14 lutego 2013

Walentynkowo

„Jak się kogoś lubi, to się lubi. A jak się nie lubi, to się nie lubi”.

Bo w przedszkolu jest chłopiec, K., który jest „bardzo niegrzeczny”. I codziennie Lia opowiada, co takiego zbroił. Dzisiaj rano pytamy więc podchwytliwie, że skoro tak dużo o nim opowiada, to może go lubi?

Odpowiedź, jak widać, była bardzo konkretna.

środa, 6 lutego 2013

Klawiatury

Kiedy starsza zakuwa w szkole albo akurat się nie patrzy, młodsza, postawiona ortezami do pionu, przykleja się do jej komputera i wyklikuje nieśmiertelne przygody Papatki albo inne jeszcze mądrzejsze gry. A jak siostra sama kompa zajmuje – zazwyczaj wieczorami i w weekendy – do grania otoczeniu na nerwach służy nieco większy instrument.

I na obu klawiaturach całkiem nieźle sobie radzi :)




sobota, 2 lutego 2013

Z kraju i ze świata

Z ostatniego miesiąca:
  • Statystycznie, 75% dzieci z SMA I ma niedobór witaminy D i spadek gęstości kości (klik). Można polemizować, na ile grupa czterdzieściorga dzieci była reprezentatywna – ale ciekawi też co innego: rozpiętość wiekowa badanych była od 0 do blisko 14 lat. Chyba więc długość życia w SMA I się zwiększa...
  • Zespół prof. Zhou z Londynu opisuje 30-krotne zwiększenie długości życia myszy z ciężką postacią SMA po podaniu nowego typu oligonukleotydu antysensownego (klik).

czwartek, 24 stycznia 2013

Fioletowe motylki

Od miesięcy słyszeliśmy, że mają być w różowe księżniczki. Dokładnie takie jak u Zosi.

Gdy jednak dzisiaj nadszedł moment decyzji, Lia nie chciała słyszeć o niczym innym. Mogły być księżniczki, kwiatuszki, Teletubisie, samochodziki... Ale decyzja, tak jak rok temu, była natychmiastowa: ortezy mają być w chletowe motylki i już.

Za dwa tygodnie odbieramy więc ze szpitala nowe ortezy – dla Lii dłuższej niż rok temu o całe 7,5 cm. Tradycyjnie już, w fioletowe motylki.


poniedziałek, 21 stycznia 2013

Śnieg

Co można robić ze śniegiem?




wtorek, 1 stycznia 2013

Miniony rok

Mimo różnych zapowiedzi rok 2012 naszej ery skończył się prawidłowo 31 grudnia. Dzieciaki wróciły z podwórkowego pokazu fajerwerków – niektóre okazje potrafią zbliżyć sąsiadów! – a my przy szklanicy czerwonego wina (bo szampan zawsze jakoś mało smakował) wspominamy minione 12 miesięcy.

Jaśmina niepostrzeżenie zamieniła się w nastolatkę. Z żalem bo z żalem, ale róż, fiolet, kotki i motylki zaczęły ustępować miejsca czerni i kolczykom w czaszki. No ale nowa szkoła, nowe koleżanki, nowy wiek – widać tak musi być.

Lia z nieogarniętego trzylatka zmieniła się w rezolutnego acz nadspodziewanie trudnego przedszkolaka, którego upodobania zresztą trudno opisać: zmieniają się w zależności od pogody, pory dnia, fazy księżyca czy czego tam jeszcze (od wczoraj jest „zajączkiem wiosennym”). Na swoje chore nóżki dostała pierwsze ortezy i już z nich wyrasta, z wózka-parasolki przesiadła się do prawdziwego wózka inwalidzkiego i z oficjalnym błogosławieństwem codziennie łyka salbutamol.

My, starzy, po prostu doliczyliśmy sobie jeszcze jeden rok do metryki.

W zeszłym roku też rdzeniowy zanik mięśni zabrał wiele dzieci, w tym dwoje, o których słyszeliśmy więcej: malutką Avery Canahuati i dzielnego Dawida Zapiska. Dawid do końca starał się żyć tak „normalnie” jak tylko się dało. Avery odeszła zaledwie jako siedmiomiesięczne niemowlę, ale jej walka z nieuniknionym przyciągnęła uwagę milionów ludzi w Stanach Zjednoczonych: poruszony jej śmiercią naród w ciągu kilku tygodni zebrał setki tysięcy dolarów, które sfinansują doprowadzenie terapii genowej dr. Briana Kaspara do fazy prób klinicznych w ciągu najbliższych dwóch lat.

Z innych zeszłorocznych wydarzeń z pogranicza medycyny:
  • W kwietniu Repligen podał, że faza I badań specyfiku RG3039 zakończyła się pomyślnie i trwają prace nad rozpoczęciem fazy II.
  • We wrześniu prace nad nowym specyfikiem o tajemniczej nazwie SRT-344 rozpoczęła Smart Therapeutics, nowo powstała amerykańska firma z własną technologią modyfikacji RNA. Wprawdzie informacje o tym, że próby kliniczne rozpoczną się „już w ciągu 12–24 miesięcy”, wkrótce zniknęły z ich strony, ale cóż, cieszy nas każde zaangażowanie w leczenie SMA.
  • Po pozytywnym wyniku próby toksykologicznej specyfiku ISIS-SMNRx, w październiku Isis Pharmaceuticals rozpoczęło kolejną próbę fazy I, tym razem dawki wielokrotnej. Choć trudno jeszcze wypowiadać się o skuteczności, przynajmniej jedna rodzina, której 4-letnia córeczka brała udział w pierwszej próbie, jest przekonana, że nawet ta pojedyncza dawka spowolniła postęp choroby. W każdym razie w listopadzie akcje Isis poszły gwałtownie w górę.
  • W listopadzie bowiem Komisja Europejska również po raz pierwszy dopuściła do stosowania terapię genową. Wprawdzie na razie nie w SMA, ale jest to ogromny krok i ułatwienie dla wszystkich form terapii wykorzystujących modyfikację RNA.
  • Możliwy na początku listopada komunikat z firmy Trophos, że Olesoxime, od 2011 r. poddawany próbie klinicznej fazy II/III, nie działa w SMA i próba zostaje przerwana, jak dotąd się nie ukazał. Nie chcemy zapeszać, ale wniosek z tego jest jeden: specyfik ma zauważalne działanie lecznicze. Do tego zauważyliśmy, że ostatnio Trophos złożył wnioski patentowe w USA w kwestii zastosowania Olesoxime i pochodnych w leczeniu rdzeniowego zaniku mięśni.
  • W tegorocznym grudniowym Téléthonie, Francuskie Stowarzyszenie do Walki z Chorobami Mięśniowymi (Association Française contre les Myopathies) zebrało ponad 81 milionów euro (!) na leczenie chorób nerwowo-mięśniowych, w tym SMA. Z pieniędzy Stowarzyszenia m.in. finansowany jest Olesoxime, w Paryżu również powstała pierwsza na świecie koncepcja terapii genowej w SMA, obecnie przygotowywana do prób klinicznych równolegle z wersjami amerykańskimi.

Z polskiego internetu, kibicowaliśmy Agnieszce, która opisała swój wyjazd do Chin i terapię komórkami macierzystymi. Zaczęliśmy pisać tego bloga. Nie tylko my zresztą: pojawiły się blogi Wojtusia, Mai, Dominiki, Lucyny i Anonimowej. Ruszyła też strona internetowa Stowarzyszenia SMAk życia z masą użytecznych informacji.

Sami zresztą wiele się dowiedzieliśmy. Jogurcik z kurkumą stał się stałym elementem diety Lii. Wyczytaliśmy (i zorientowaliśmy się z wrzasków małej), że dzieci z SMA mają inny metabolizm i powinny jeść dużo częściej i trochę inaczej niż zdrowe. Okazuje się też, że niedotlenienie przyspiesza postęp choroby – i na wielkie szczęście badanie wydolności oddechowej wykazało, że Lia oddycha prawidłowo.

Jutro Lia będzie mieć rutynowe badania w szpitalu: sprawność mięśni na skali Hammersmith, radiografia, neurologia. Pewnie też przymiarka do nowych ortez, żeby dobrze i stabilnie wkroczyć w nowy rok.

I na ten nowy rok 2013 Wam również życzymy wszystkiego najlepszego!