czwartek, 11 lipca 2013

Lato, lato!

Lato, lato! Po półrocznym śnie zimowym nadeszło niespodziewanie z całym swoim szaleństwem. Teraz nie ma kiedy usiąść, przygotować zdjęć, nabazgrać parę słów na bloga. Każdą chwilę czas pochłaniają sprawy szkoły i wakacji starszej, przedszkola, sprzętów, terapii i rehabilitacji młodszej, wyjazdów, pracy, gości, porządków, domu...

Konceptualizujemy też działalność Fundacji SMA, która ma ruszyć pełną parą po wakacjach.

Dzisiaj, po półtora miesiąca milczenia udało się wrzucić kilka postów i fotek z ostatnich tygodni. Miłego czytania!

wtorek, 9 lipca 2013

Metoda na upały (c.d.)

... albo basen w ogródku:


Do tego domek i piaskownica – i można w ogródku spędzić całe lato.

środa, 3 lipca 2013

Wielki dzień

Tyle dzisiaj się wydarzyło! Szkoła urządziła Dzień Próbny i rano Lia zamiast do przedszkola dziarsko powędrowała do swojej przyszłorocznej szkoły.

Zaraz na przywitanie dostała naklejkę z motylkiem: przydział do grupy Motylków, co zresztą bardziej jej przypadło do gustu niż Biedronki czy Pszczółki. Potem pomachała rączką na pożegnanie i na pięknie odnowionej Panterze pojechała na Próbną Lekcję.

Sama klasa ją zachwyciła. “Mogłabym tam zostać na cały weekend” – stwierdziła potem. Poznała się z koleżankami. “W mojej klasie są same dziewczynki!” – dziwiła się, ale z nutką radości. (Hmm, może chłopcy nie zostali zaproszeni na próbny dzień albo po prostu poszli sobie na wagary?)

Próbna Lekcja trwała tylko godzinę i dla niektórych rodziców, nerwowo sączących kawę na szkolnej stołówce, najwyraźniej była o godzinę za długa.

wtorek, 2 lipca 2013

Panthera

Kiedy tata biegał wokół Konferencji, Lia testowała różnoraki sprzęt, który przywiozła Fundacja Aktywnej Rehabilitacji. W szczególności przypadł jej do gustu malutki, leciutki wózeczek Panthera Mini. W porównaniu z czołgowatym Invacare, którym dotychczas jeździła, czterokilogramowa Panthera była niesamowita: można było się rozpędzać, skręcać, przejeżdżać progi, kręcić piruety...

Wkrótce na jednym z portali aukcyjnych udało nam się wypatrzeć dobrze wysłużoną Pantherę – wprawdzie był to troszkę większy model, ale myślenie perspektywiczne wzięło górę. Przez pięć lat rozjeżdżał ją chłopiec, ponoć nie najlżejszy, więc wymagała konkretnego remontu. Opony były zdarte, farba gdzieniegdzie odpadała płatami, zaczęła wdawać się rdza, podnóżek był pogięty, hamulce poodginane...

Panterka trafiła więc do warsztatu do Pana Magika, a dzisiaj się okazało, że już jest odremontowana.

Niesamowite, teraz wygląda jak nowa! Lia jak wsiadła, to przez godzinę nie dała się wyjąć. Kręciła piruety, ścigała się z Panem Magikiem po całym sklepie (bo Pan Magik też jeździ na wózku), chciała wyjeżdżać na ulicę...